– Problem moralny pojawia się wtedy, kiedy wokół osoby, która odczuwa potrzebę zmiany płci znajdują się doradcy, którzy przekonują ją do tej zmiany za wszelką cenę, mówiąc, że to jest dobre, że to pomoże, obiecując, że będzie szczęśliwa – mówi o. Jacek Norkowski, dominikanin, doktor nauk medycznych. Duchowny rozmawia z portalem Fronda.pl o problemie transeksualizmu.

O. Jacek Norkowski
Problem transseksualizmu polega na tym, że dana osoba nie akceptuje swojego ciała, pojawiają się wręcz sformułowania, że „dusi się w swoim ciele”. Kobieta, której ciało ma wszystkie fizyczne cechy kobiecego, jest przekonana, że powinna być mężczyzną, mieć ciało męskie.
W swojej duszpasterskiej pracy spotkałem się z osobą, która przeżywała właśnie takie rozterki. Często osoby z taki problemami, szukając pomocy w różnych miejscach, napotykają na ofertę operacyjnej zmiany płci. To oczywiście polega tylko na fizycznym upodobnieniu kobiety do mężczyzny i mężczyzny do kobiety. Rodzi się jednak pytanie, czy po takiej zmianie, transformacji, dana osoba będzie szczęśliwa, czy osiągnie dobrostan, którego tak pragnęła, wewnętrzną spójność, spokój i zadowolenie z siebie.
Wiele obserwacji takich przypadków dowodzi, że tak nie jest, że operacyjna zmiana płci nie rozwiązuje problemu, bo te osoby wciąż mają trudności z akceptacją samego siebie. Trzeba także pamiętać, że tego typu zabiegi są pewnego rodzaju źródłem okaleczenia, przecież żadną operacją nie można radykalnie przedefiniować płci człowieka.
Pojawia się jeszcze kwestia długoterminowego przyjmowania hormonów, które powodują w ciele danego człowieka pożądane wizualne zmiany, ale to z kolei nie odbija się bez echa w ludzkim organizmie, siejąc w nim niekiedy spustoszenie. Zatem, nie jest to obojętne dla zdrowia tego człowieka, jest pewnym wystąpieniem przeciw własnemu ciału, które przecież mamy szanować.
Kwestia nieakceptowania swojego ciała to nie jest wydumany problem, transseksualiści nie wymyślają sobie tego. To złożone schorzenie, często efekt wielu zranień, a sęk w tym, że organizacje medyczne dążą do wykreślenia transseksualizmu z listy chorób. Podobnie stało się zresztą z kwestią homoseksualizmu, skreślonego z takiej listy przez WHO. To takie zamiatanie realnego problemu pod dywan.
Problem moralny pojawia się wtedy, kiedy wokół osoby, która odczuwa potrzebę zmiany płci znajdują się doradcy, którzy przekonują ją do tej zmiany za wszelką cenę, mówiąc, że to jest dobre, że to pomoże, obiecując, że będzie szczęśliwa. Dlatego często zdarza się, że mniejszą winę i odpowiedzialność niż same osoby po takiej transformacji mają właśnie ci doradcy. Wmawianie ludziom, że nie ma żadnego problemu wydaje mi się nieprawdą, bo on po prostu jest, i myślę, że w takim kierunku będą nadal formułowane orzeczenia Kościoła.
Rozmawiała Marta Brzezińska