Rachunek sumienia dla małżonków

Rachunek sumienia małżonków

Mirosław Pilśniak OP, Irena i Jerzy Grzybowscy

Niniejsza pomoc do rachunku sumienia powstała w oparciu o doświadczenia ruchu rekolekcyjnego „Spotkania małżeńskie”. Pomoc ta przeznaczona jest dla obojga małżonków, męża i żony. 

Człowiek stworzony przez Boga staje się w pełni człowiekiem przez bezinteresowny dar z siebie. To dotyczy każdego chrześcijańskiego powołania. Odnosi się również do małżeństwa, którego istotą jest budowanie wspólnoty tak, aby mąż i żona stali się darem i ofiarą składaną w miłości sobie nawzajem, swoim dzieciom i innym ludziom. Dlatego jedną z dróg do poznania dobra i zła w czynach małżonków jest przypatrzenie się ich wzajemnej więzi. To bowiem jest fundamentem ich bycia dla innych i ich relacji do Boga. Aby poznać, czego brak w miłości mał­żonków, trzeba przyglądać się zadaniom, jakie stają przed nimi. Najważniejszym zadaniem jest trwanie w jedności ze współmałżonkiem, czyli w dialogu miłości, który oznacza:

  • otwartość i uwrażliwienie na siebie nawzajem,
  • umiejętność słuchania przed rozpoczęciem mówienia,
  • dzielenie się zamiast dyskutowania i przekonywania o swoich racjach,
  • rozumienie drugiego zamiast oceniania słów, gestów, intencji i zamiarów,
  • przebaczanie, gotowość przebaczenia albo przynajmniej pragnienie przebaczenia wtedy, kiedy współmałżonek nie potrafi jeszcze o to poprosić lub kiedy wcale nie chce prosić, nawet jeśli któraś ze stron czuje się nadal emocjonalnie zraniona i nie potrafi uwierzyć w całkowitą szczerość żalu i wypowiadanej prośby.

Rachunek sumienia nie jest tylko spotkaniem ze sobą i swoimi grzechami. Jest to przede wszystkim próba postawienia siebie wobec niezgłębionej, ogarniającej wszystko Miłości Bożej. Dopiero w tym jasnym świetle, które wypełnia wnętrze człowieka, jesteśmy zdolni zobaczyć głębię swojej niewierności. Jednak ten widok nie powoduje już rozpaczy ani zamknięcia w samooskarżaniu. Przeciwnie, prowadzi do źródła przebaczenia, jakim jest bezwarunkowo udzielająca się i nigdy nieodmawiająca wierności Miłość Miłosierna.

* * *

Duchu Święty, dziękuję Ci za powołanie do małżeństwa. Dziękuję za każdą chwilę, kiedy nasze małżeństwo było prawdziwą jednością. Za chwile, kiedy byliśmy nawzajem dla siebie darem i kiedy przyjmowaliśmy siebie z miłością.

Dziękuję Ci Panie Boże, że nasze małżeństwo istnieje, że jednocząca moc naszej miłości dana od Ciebie przez sakrament, znak Twojej niewidzialnej obecności wśród nas, jest mocniejsza, niż nasz brak wierności. Twoja obecność daje się poznać szczególnie wyraźnie wtedy, gdy udaje się nam być ze sobą w dialogu miłości. Dziękuję Ci Panie Boże za nasze dzieci, które tak jak my pragną i potrzebują miłości. Wierzę, że z Twoją pomocą potrafimy im dać choć cząstkę tego, co otrzymujemy od Ciebie.

To zadanie kochania jest naprawdę trudne do wypełnienia. Kiedy teraz dziękuję Ci Boże za nasze dzieci i za małżeństwo, za nasz dialog miłości, czyli nasze słuchanie i rozumienie siebie nawzajem, uświadamiam sobie z całą ostrością to, jak bardzo brak we mnie miłości, umiejętności słuchania współmałżonka i przyjęcia go takim, jakim jest

Tym bardziej teraz dziękuję Ci, że przez nasz nieudolny dialog dokonuje się cud niepowtarzalnej historii naszego małżeństwa i wspaniałość budowania go. Panie Boże, wierząc w to, uświadamiam sobie konieczność dawania siebie innym, potrzebę bycia dojrzałym człowiekiem. Nasza rodzina stworzona przez Ciebie, realizuje swoją miłość również przez bycie z naszymi dziećmi. Pomaga znaleźć indywidualne powołanie i odkryć wezwanie do miłowania tą miłością, którą Ty nas ukochałeś, nasz Boże.

* * *

Rozpoznanie miejsc, gdzie brakuje miłości

1. Miłość Boga

Wiem, Panie Boże, że jesteś Miłością. Sam dałeś mi przykazanie: „Będziesz miłował…”

Chcę w imię miłości zgodzić się na samego siebie, na miejsce, które zajmuję teraz w życiu, i podziękować za to Tobie, Boże.

►     Co było dla mnie łaską ostatnich dni, tygodni, miesięcy czy lat, za którą chciałbym Ci teraz podziękować?

►     Kiedy tę łaskę przyjmowałem z wdzięcznością wobec Ciebie, jako Twój dar?

►     Jak praktycznie wyrażała się moja wiara, że Ty, Boże, jesteś moim najważniejszym bogactwem, źródłem miłości, które wypełniało moje wewnętrzne ubóstwo?

►      Kiedy udało mi się rzeczywiście poddać się działaniu Twojego Słowa, aby przemieniało moje życie, czy może używałem tego Słowa jako środka dla osiągnięcia własnych celów?

►     Jak próbowałem rozeznać, jaka jest Twoja wola wtedy, kiedy musiałem podejmować decyzje dotyczące nie tylko samego życia religijnego, ale także innych spraw?

►     Jak okazywałem moje zaufanie względem Ciebie w codziennych sprawach i trudnościach, przeciwnościach i niepowodzeniach życiowych?

►      Kiedy pozwalałem, aby Twoje Słowo — „będziesz miłował…” — było światłem, gdy pytam o mój sposób myślenia, moje postawy życiowe, przyzwyczajenia i reakcje?

►      Co było znakiem, że wierzę w Dobrą Nowinę, przez którą Bóg w Jezusie przezwycięża moją samotność i cierpienie, czy przeciwnie, nie widząc znaków nadziei, zamykałem się w jałowym narzekaniu?

►     Jak w cierpieniu, nieszczęściu, w trudach życia próbowałem zaufać Tobie, Panie Jezu?

2. Miłość małżeńska

Panie Boże, próbuję dostrzec braki w dialogu miłości. Abym mógł rozpoznać, kiedy nasze pozostawanie w małżeńskim dialogu było prawdziwe, kiedy tylko udawaliśmy porozumienie, a kiedy w ogóle go nie było. Chcę rozpoznać uczucia, które pojawiają się we mnie jako ślad wydarzeń, w których uczestniczyłem. Uczucia — i te przyjemne i nieprzyjemne —jakie się pojawiają we mnie, nie są ani moją zasługą, ani moją winą, ani grzechem. Są one moją spontaniczną reakcją na to, co się wydarzyło. Dopiero moje zachowania wobec współmałżonka podlegają ocenie moralnej.

Chcę stwierdzić, jakie uczucia towarzyszą mi wtedy, kiedy staję przed Tobą. To może pomóc mi w poznaniu prawdy o moich czynach.

Przeżywanie uczucia niepokoju i lęku

Jeżeli towarzyszą mi takie uczucia, znaczy to, że coś zagraża mnie albo moim najbliższym, albo że „nie wydoskonaliłem się w miłości”.

► Jak reagowałem na pojawiające się uczucia lęku o siebie, swoją przyszłość, przyszłość mojej rodziny? Do jakich zachowań i postaw popychał mnie ten lęk: czy do większej troski o najbliższych, czy też powodował moje wycofanie się, konfliktowość lub też ucieczkę:

·         w niepotrzebne zajęcia,

·         w towarzystwo znajomych,

·         w nadmierną pracę i budowanie własnej pozycji,

·         w apatię?

►     W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych kierowałem się niepokojem i lękiem o siebie, co przejawiało się:

·         w nadmiernym zatroskaniu i zabieganiu,

·         w nadmiernym pożądaniu dóbr materialnych,

·         w zbytnim zabieganiu o materialne zabezpie­czanie przyszłości,

·         w kłamstwie?

►     Jak próbowałem żyć wiarą, że Ojciec Niebieski wie najlepiej, czego nam potrzeba? Jak mo­głem zawierzyć Bogu w każdej sytuacji, a szcze­gólnie w sytuacjach trudnych, w których po ludzku nie widziałem rozwiązania?

►      Kiedy, powodowany lękiem, nie potrafiłem dać naszym dzieciom oparcia i potrzebnej po­mocy? Kiedy obarczałem nasze dzieci ciężarem odpowiedzialności, którą powinienem dźwigać w sprawach naszej rodziny?

Przeżywanie uczucia niezadowolenia z siebie

Kiedy trwam w przekonaniu o Twojej miłości Panie Boże, a jednocześnie odkrywam w sobie uczucia niezadowolenia, mogą one być mobilizujące. Mogą też jednak wynikać z zapatrzenia w siebie. Dlatego pytam siebie o pychę, która przejawia się w trudnościach w zaakceptowaniu siebie i swoich słabości; każe mi drę­czyć się, że nie jestem taki, jaki chciałbym być. Przejawia się też w trudnościach z powierzeniem się Tobie Boże i w zwątpieniu w Twoje działanie w naszym małżeństwie.

►     W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych podtrzymywałem uczucia niezadowolenia z siebie, które prowadziło mnie do:

·         rezygnacji,

·         niedbalstwa,

·         lenistwa i ociężałości?

►    Jak starałem się dociekać źródeł niepowodzeń, upadków i słabości i kiedy próbowałem przezwyciężyć zniechęcenie i niezadowolenie z siebie?

►      Kiedy w przygnębieniu i smutku zwracałem się do Ciebie, Boże, i starałem się wzbudzić w sobie wiarę w Twoją moc działającą we mnie?

►      Kiedy próbowałem oskarżać mojego współmałżonka za moje przeżywanie spraw i moje uczucia niezadowolenia? Kiedy próbowałem obarczać go ciężarem moich frustracji i mojego niezadowolenia z siebie?

►      Kiedy byłem niewyrozumiały dla naszych dzieci, zbyt gwałtowny, trudny do przyjęcia, zbyt wymagający i dawałem im poznać, że nie spełniają moich aspiracji?

Przeżywanie uczucia nieżyczliwości, niechęci, wrogości

Jeżeli uświadamiam sobie takie uczucia, szczególnie wobec współmałżonka i dzieci, powinienem zapytać siebie, co dla mnie jest najważniejsze, co najcenniejsze albo o co się boję. Próbuję dociec, jakie dobro wydaje mi się zagrożone.

►      W jakich sytuacjach karmiłem budzące się we mnie uczucie niechęci, nieżyczliwości, wrogości?

►      W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych działałem kierowany przez to uczucie:

·          obwiniając, nie chcąc zobaczyć dobra we współmałżonku,

·          kłócąc się i nie chcąc zgody,

·         nie umiejąc przebaczać,

·          odwracając się ze wzgardą od najbliższych, w szczególności od współmałżonka,

·          przyjmując postawę świadomego odwetu i krzywdzenia współmałżonka?

►   Czy w sytuacjach konfliktowych starałem się —    mimo niechętnych, a nawet wrogich uczuć — zrozumieć współmałżonka i działać dla jego dobra? Jak to okazywałem, kiedy tego nie zrobiłem?

►      Czynie zaniedbywałem modlitwy za współmałżonka? Jak się zachowywałem, gdy wydawało mi się, że jest on wobec mnie niechętny, nieżyczliwy, wrogo nastawiony?

►      Czy próbowałem zauważyć, że we mnie ujawniają się te same słabości, które widzę u innych?

►      Kiedy wymagałem od naszych dzieci spełnia­nia moich oczekiwań i nie umiałem uznać ich indywidualności?

Uczucia gniewu, zazdrości, zawiści, niechęci, złości, zwątpienia, urazy, chłodu

Przeżywanie wszystkich nieprzyjemnych uczuć, a w szczególności uczuć gniewu, zazdrości, zawiści, niechęci, złości, zwątpienia, urazy, chłodu wobec współmałżonka stawia mnie wobec pytania o przebaczenie.

►      Czy zwracałem się do Ciebie, Panie Boże, o pomoc, by w świetle prawdy zobaczyć to, co się wydarzyło naprawdę? Kiedy podejmowałem decyzje bez pytania Ciebie o światło?

►      Kiedy poddawałem się uczuciu wrogości do współmałżonka? Co mogłem zrobić, aby go nie podtrzymywać i nie podsycać ze szkodą dla siebie i współmałżonka?

►   Za co powinienem przeprosić nasze dzieci?

Panie Boże, moje uczucia odzwierciedlają tylko to, co zrobiłem lub to, co inni zrobili wobec mnie. One pokazują mi, że czegoś mi brakowało ze strony współmałżonka albo we mnie. Dają znać, że istnieją niezałatwione między nami sprawy, że jakiejś prawdy o mnie lub o współmałżonku nie przyjąłem. Kiedy kierowałem się tylko emocjami, prowadziło mnie to do postępowania szkodliwego dla mnie i krzywdziło współmałżonka. Proszę Ciebie, Panie Boże, o łaskę, o pomoc w uleczeniu mojego serca. Proszę, abyś pomógł mi przebaczyć i prosić o przebaczenie, i w ten sposób uzdrowił moją wrażliwość tak, abym mógł otworzyć się na prawdę i abym lepiej rozumiał zadania, jakie mam do wykonania. Dlatego teraz przebaczam mojemu współmałżonkowi i pragnę, aby to przebaczenie otwarło możliwość naszego wzajemnego przebaczenia. Przebaczam także samemu sobie, bo obwinianie siebie nie prowadzi mnie do Ciebie ani do współmałżonka. Dziękuję Ci za drogę do pojednania przez dialog ze współmałżonkiem i z Tobą.

3. Budowanie jedności, czyli dialog

Teraz mogę już zapytać siebie, jak rzeczywiście wypełniałem moje najważniejsze zadanie budowania więzi ze współmałżonkiem. Kiedy udawało mi się prowadzić dialog ze współmałżonkiem i z Tobą, Panie Boże?

Pytanie o otwartość i wrażliwość

Otwartość oznacza moją zdolność do dostrzegania osoby współmałżonka, do przyjęcia go, zaakceptowania faktu, że on także ma duszę, myśli, rozumie, że ma swoje poglądy, a także, że mogę się od niego czegoś dowiedzieć i nauczyć. Otwartość nie oznacza akceptacji zła, które się dzieje. Oznacza, że przyjmuję współmałżonka, jako kogoś, kto może się od zła odwrócić i wyzwolić z niego. Do tego konieczna jest wrażliwość. Zdolność patrzenia głębiej niż wyrażane przez współmałżonka w agresywny nieraz sposób uczucia i wypowiadane opinie i oceny. Do tego potrzeba mi pokory.

► W jaki sposób mogłem prowadzić dialog ze współmałżonkiem, aby spotkać go pod zewnętrznymi zachowaniami, słowami, wyrażanymi emocjami?

►      Kiedy podczas wspólnej pracy, wspólnego świętowania traktowałem współmałżonka jako osobę?

►      Kiedy w naszych intymnych kontaktach traktowałem go jako osobę?

►     Jak okazywałem moją pamięć o nim wtedy, gdy byliśmy od siebie daleko?

►     W jakich sytuacjach okazywałem szacunek wo­bec pragnień i dążeń naszych dzieci?

Pytanie o umiejętność słuchania

Umiejętność słuchania jest warunkiem porozumienia się ze współmałżonkiem i spotkania z nim w miłości. Niestety, zbyt często wyłącznie mówię, przedstawiam własne racje, argumenty i poglądy. Mam już gotową odpowiedź na to, co do mnie mówi współmałżonek i w trakcie jego mówienia przygotowuję sobie swoją odpowiedź, aby wygłosić swoje argumenty.

Osobiście czuję się oszukany, jeśli współmałżonek przekręci moją wypowiedź albo kiedy nie jestem uważnie wysłuchany i zrozumiany. Niestety, nie potrafię tej samej zasady stosować w odniesieniu do jego wypowiedzi. A jednak, kiedy udaje mi się wysłuchać współmałżonka, słyszę nie tylko to, co wypowiedział, ale także to wszystko, czego nie jest w stanie wyrazić i czego nie ma odwagi wypowiedzieć.

►      Kiedy pozwoliłem wypowiedzieć się współmałżonkowi? Czy pozwalałem mu wypowiedzieć się do końca, czy też przerywałem i okazywałem zniecierpliwienie albo dezaprobatę wobec tego, że mówi? Jak okazywałem, że lepiej wiem to wszystko, co współmałżonek chce powiedzieć do mnie?

►      Kiedy te same zasady udało mi się zastosować wobec naszych dzieci? W jakich sytuacjach nie potrafiłem ich wysłuchać z uwagą?

►      Czy w podobny sposób słuchałem Twojego słowa Panie Boże? A może uważałem, że znam już wszystkie odpowiedzi, które możesz mi dać?

►      Kiedy przed Tobą, Bogiem prawdy i wolności, stałem ze szczerą pokorą, bez ukrywania swoich wad i grzechów? Czy może wynosiłem się z powodu mniemania, że jestem lepszy od innych?

Pytanie o umiejętność rozumienia drugiego zamiast oceniania go

Kiedy słyszę, że ktoś mnie ocenia, wtedy czuję się niezrozumiany i niesprawiedliwie oskarżany. Dlatego pytam siebie, czy przypadkiem nie robię tego samego wobec współmałżonka. Często słyszę: „postaw się w mojej sytuacji”, a to oznacza, że współmałżonek prosi mnie, abym zechciał zauważyć szczególne okoliczności, w jakich przyszło mu podejmować decyzje, stan uczuć w momencie działania. Mówi w ten sposób, abym dostrzegł, że pragnie dobra, kieruje się dobrymi intencjami, których mu często odmawiam.

Rozumienie nie jest jednorazowym aktem. Rozumienie oznacza stałą chęć poznawania tego, co zamierza ten drugi i tego, co rzeczywiście robi w nowych dziedzinach życia.

►    Jak próbowałem zrozumieć sytuację, w jaki ej znajduje się teraz współmałżonek i problemy, jakie przeżywa?

►     Jakie trudności spotykał on w swojej codziennej pracy lub braku pracy? Jak na to reagowałem?

►      Czym był sfrustrowany, co go przerażało i czego nie lubił? Czy byłem wrażliwy, czy okazywałem obojętność?

►     Jakie jego osobiste ograniczenia sprawiły, że nie potrafił pokonać napotkanych trudności? Czy podtrzymywałem go na duchu?

►     Jak wypełniałem w naszym małżeństwie wska­zanie Jezusa: „jeden drugiego brzemiona noście… ?

►      W jakich momentach naprawdę rozumiałem obecną sytuację naszych dzieci? Kiedy próbowałem wczuć się w ich problemy i poznać uczucia, które przeżywają?

Pytanie o umiejętność dzielenia się w miejsce dyskutowania

Opowiadając współmałżonkowi o tym, co odczuwam i jak coś przeżywam, pokazuję mój sposób widzenia rzeczy. Pokazuję to, co wydaje mi się słuszne, co jawi mi się niesprawiedliwe albo niezrozumiałe. Przekazuję mój sposób przeżywania. Dzielenie się ze współmałżonkiem zakłada szacunek do niego, a także chroni mnie przed apodyktycznością i usilnym przekonywaniem do swoich racji. Przedstawiam swoją sytuację i swój punkt widzenia, ale daję współmałżonkowi prawo do decyzji, jak postąpi.

►       Kiedy w swoim postępowaniu kierowałem się wyłącznie moim rozeznaniem spraw, nie pytając współmałżonka o jego opinię?

►      Kiedy z powodu mojego postępowania dochodziło do spięć, zranień, urażonego zamknięcia się na drugiego?

►      Kiedy rozpacz albo wewnętrzny ból współmałżonka lub też jego oczekiwanie na moją delikatność i ciepłe słowo napotykało u mnie na milczenie, zamknięcie się w sobie, odrzucenie?

►     W jakiej sprawie umiałem ustąpić współmałżonkowi, pomimo tego że nie podzielałem jego oceny sytuacji, a kiedy za wszelką cenę usiłowałem narzucić własne zapatrywania i pomysły?

►     Czy pytałem nasze dzieci o opinię co do naszych wspólnych problemów? Kiedy próbowa­łem uwzględnić ich pragnienia, oczekiwania albo uznać ich obawy?

Pytanie o przebaczanie

W kontakcie z osobami bliskimi zawsze zdarzają się sytuacje, że ktoś zawini. Bez względu na to, kto ponosi winę, drogą do pojednania jest przebaczenie. W małżeństwie jest na dodatek tak, że w jakiejś mierze zawsze obie strony ponoszą odpowiedzialność za konflikt i dlatego może on być rozwiązany tylko przy udziale obu stron. Nawet wtedy, gdy jedna ze stron jest ewidentnie skrzywdzona i zraniona, ona też ma za co prosić o przebaczenie. Choćby dlatego, że wcześniejsza rozmowa, być może, zapobiegłaby agresji. Jednak przebaczenie i prośba o przebaczenie dokonywać się muszą bez wyniosłości, poczucia wyższości i obnoszenia się ze swoim zranieniem.

►      Czy byłem gotów do przebaczenia współmałżonkowi zawsze i wszystkiego?

►      Czy chciałem być gotowy do przebaczenia także wtedy, kiedy współmałżonek jeszcze o to nie prosi?

►   Kiedy umiałem lub chciałem umieć prosić o przebaczenie, jeśli odkryłem swoją winę?

►     Jak w praktyce dawałem znać, że wierzę, że łagodność i przebaczenie są silniejsze od przemocy i zemsty; czy może pokładałem ufność w sile?

►     Jak szukałem dróg porozumienia, kiedy czułem, że dotyka mnie niesprawiedliwość?

►      Kiedy moja reakcja była budowana na uczuciu niechęci?

►      Za co, i w jaki sposób, powinienem poprosić o przebaczenie nasze dzieci? Co z tego, co zrobiłem naszym dzieciom, mogę teraz już powierzyć tylko Tobie, Panie Boże?

* * *

Wiem Panie Boże, że nie zdołam do końca poznać nędzy mojej duszy. Wierzę, że jeśli pójdę za Tobą, Ty będziesz coraz bardziej rozjaśniał moje serce i pokażesz mi kolejne bariery, które stawiam Twojej miłości i którymi odgradzam się od miło­ści współmałżonka. Liczę na Twoją miłość i pomoc, by przekroczyć je raz jeszcze.

Proszę Ciebie, Panie Boże, ogarnij mnie swoim Duchem Miłości, abym teraz mógł spotkać się z sobą i z Tobą. Ty jesteś źródłem miłości i miłosierdzia. Proszę Ciebie, abym potrafił przepraszać Ciebie i na nowo budować więź ze współmałżonkiem. Abym w końcu obdarował go taką miłością, jaką Ty mnie obdarowałeś. Proszę Cię, Panie, daj mi siłę, bym uczynił pierwszy krok w przebacze­niu słowem, uśmiechem, przytuleniem. Proszę Cię, Panie, abym potrafił prosić o przebaczenie.

Pomóż powierzyć się Tobie całkowicie teraz i zawsze. Amen.

 

Mirosław Pilśniak OP — duszpasterz rodzin, animator „Spotkań małżeńskich”, mieszka w Warszawie

Irena i Jerzy Grzybowscy — animatorzy „Spotkań małżeńskich mieszkają w Warszawie

źródło: dominikanie.pl

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Gdy brakuje nam modlitwy, brakuje nam wiary

Chrześcijanin, który się nie modli, to chrześcijanin, który nie wierzy. Benedykt XVI mówił o tym w Niemczech, że dzisiejszy kryzys Kościoła, nie jest kryzysem struktur czy obyczajów, ale kryzysem wiary – mówi w Małym Poradniku Grzesznika ks. Robert Skrzypczak.

Ks. Robert Skrzypczak

Ks. Robert Skrzypczak

 Modlitwa jest fundamentalna. Jest związana z pierwszym przykazaniem. Jest odpowiedzią na odkrywanie Boga, który działa w moim życiu, który prowadzi wszystko naprzód. Modlitwa jest pewną formą uczenia się odpowiadania na oczekiwania Boga. Jest też formą uznawania Boga, adoracji Boga jako pana mojego życia. Jeśli się gubi modlitwę w życiu, to tak jakby gubiło się osobowego Boga, który mnie kocha. Nie mając z Nim relacji, podświadomie można stać się bogiem dla siebie. Wtedy podejmuję sam decyzję, wszystko jest na mojej głowie, odpowiadam za wszystko i kieruję swoim życiem. To jest prosty sposób aby dojść do kryzysu. Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Czy ściąganie z Internetu jest grzechem?

– To zależy. Jeżeli umieszczony w Internecie materiał pojawił się tam za wiedzą i zgodą autora (autorów) czy też prawnych dysponentów jego praw i przeznaczony jest do płatnego czy bezpłatnego rozpowszechniania, to oczywiście, że nie – mówi w Małym Poradniku Grzesznika, ks. Andrzej Draguła.

– Bardziej skomplikowana staje się kwestia, jeśli utwór (tekst, muzyka, obraz) został tam umieszczony wyłącznie w celu publikacji, ale nie w celu rozpowszechniania. Istotnym problemem pozostaje to, w jakim celu ja ściągnę (nagram) utwór z Internetu. Moim zdaniem pomocna jest tutaj analogia z nagrywaniem muzyki (niegdyś) na taśmę magnetofonową oraz nagrywaniem materiałów filmowych na taśmę VHS oraz – jak to się czyni obecnie – płyty DVD. Jak wiemy, niegdysiejsze radio-magnetofony, następnie odtwarzacze video, a dzisiaj odtwarzacze DVD spełniają także funkcję record – to znaczy można dzięki nim utrwalić materiał emitowany w radiu czy telewizorze. Nie znam przypadku, by ktoś uznał to za nielegalne. Co więcej, produkując taki sprzęt radiowo-telewizyjny nie tylko się to umożliwia, ale także – w pewnym sensie – do tego zachęca.

 

Odtwarzanie tego typu nagrań w zaciszu domu, w gronie rodzinnym czy w gronie przyjaciół nie wydaje mi się niczym zdrożnym. W tym przecież celu dokonaliśmy tego nagrania. Problemem staje się publiczne odtworzenie takiego materiału, co jest już takim rozpowszechnianiem, które narusza prawa autora, emitenta itd. Tak też to zresztą reguluje prawo. Kwestią trudną jest odpowiedź na pytanie, czy grzech się zaczyna w momencie, gdy pożyczymy sąsiadowi nagraną z telewizora komedię, albo koncert. Jest w tym jednak pewna analogia do książki. Nie słyszałem, żeby zabronić komuś pożyczania książki kupionej czy kserowanej. W tej sytuacji samo kserowanie książek należałoby już ocenić negatywnie, do czego próbują nas przekonać wydawcy, pisząc, że ksero zabija książki. A co zrobić z kserokopiarkami w bibliotekach? Czy z zysków od ksera biblioteki dzielą się z wydawcami, a ci z autorami? Nie wiem. Być może tak. Nie przypuszczam jednak, by robiły tak publiczne punktu ksero, którym dajemy do skserowania podręcznik akademicki, działając przez to – jakby nie było – na ekonomiczną szkodę wydawcy, który nie sprzeda przez to następnego egzemplarza.

W ocenie tego typu działań jest według mnie wiele niekonsekwencji. Niektóre czynności są zabronione, do innych nikt nie zgłasza zastrzeżeń. Punkty graniczne oceny wyznaczają dwa elementy: cudza szkoda materialna i ewentualny zysk ściągającego (nagrywającego). Nikt z nas nie płaci bezpośrednio autorowi, lecz niezliczonym po drodze pośrednikom. Jeśli nagrywam sobie film w nagrywarce video, by go sobie później obejrzeć, to zapłaciłem za prawo do tego, uiszczając abonament na tej czy innej platformie. Czy pieniądze wydane w księgarni nie dają mi prawa do tego, bym pożyczył książkę koledze? – a to też jakieś rozpowszechnianie. Czy płacąc za usługę internetową nie płacę także za możliwość umieszczenia sobie na stałe na twardym dysku komputera piosenki, której zwykłem słuchać na jakimś portalu? Tak, w tym wszystkim jest zapewne jakieś działanie na szkodę właścicieli praw autorskich, emisyjnych itd. Podchodząc do tego rygorystycznie, należałoby nie pożyczać po przyjacielsku książek, tylko zmuszać wszystkich do ich kupowania; nie nagrywać sobie filmów, tylko kupić je legalnie w sklepie, nie wgrywać piosenki na twardy dysk komputera, tylko nabyć ją drogą kupna. I nie pozwolić jej słuchać nikomu innemu niż samemu sobie. Trudno mi to sobie wyobrazić.

Istotny problem grzechu zaczyna się wtedy, gdy korzystam z kopii pirackich, tzn. takich, które nie dość że zostały przygotowane w sposób nielegalny (przez kradzież), to są jeszcze rozpowszechniane za pieniądze. Również za nagannie moralne należałoby uznać czerpanie zysków z nagranych przez siebie – i teoretycznie na własny użytek – materiałów z Internetu, telewizora czy radia – dodaje ks. Draguła.

Not. Jarosław Wróblewski

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Tatuowanie i piercing: czy to grzech?

– Jeżeli ktoś tatuuje się dla zabawy, na granicy perwersji, tatuując sobie intymne części ciała, to jest pytanie – dlaczego? W jakim celu to robisz? Można mówić, że „to jest moje ciało”, „bo tak chcę”. Jeśli ktoś tatuuje sobie motywy religijne jak np. krzyż św. Benedykta, wizerunek Jezusa, Maryję, ale też zdjęcia bliskich, imię małżonka czy twarz dziecka z miłości do nich? Czy robi źle? – mówi w 22 części Małego Poradnika Grzesznika ks. Artur Godnarski ze wspólnoty św. Tytmoteusza i Przystanku Jezus. 

Ks. Artur Godnarski

Ks. Artur Godnarski

 – Nie mam tatuażu, choć kiedyś nosiłem się z zamiarem, aby go zrobić, bo przyszła na to moda i nieraz wygląda to bardzo oryginalnie. Pomijam jednak wiele tatuaży z tych, które widziałem, a które się nie udały, no i co zrobić, już są, więc takimi pozostaną. Patrzmy jednak całościowo na człowieka, także na jego ciało, które przecież nie jest jego wyłączną własnością, bo stworzył je Bóg. Więcej: moje ciało zmartwychwstanie, dlatego znajdujemy pouczenie w Nowym Testamencie o konieczności dbania o nie, ponieważ jest świątynią Ducha Świętego.

Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Toto-grzech czy nie grzech? Lotto

Czy skreślanie cyferek i nadzieje na wielkie kumulacje to coś złego? A co wtedy, kiedy obiecuję: „Panie Boże, pomóż mi wygrać, to ja połowę pieniędzy przeznaczę na budowę kościoła albo rozdam biednym”? O szukaniu racjonalnych wytłumaczeń nieracjonalnych rzeczywistości z br. Marcinem Radomskim OFM Cap rozmawia Marta Brzezińska. 

 

/

Totolotek sam w sobie nie jest czymś złym. Wkłada się w tę grę losową niewielkie pieniądze, ale również ma się niewielkie szanse na wygraną. Niebezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy to skreślanie cyferek staje się nałogowe. Człowiek może się uzależnić od wszystkiego, a więc od skreślania liczb w nadziei na wygraną tym bardziej.

Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Duszpasterska bylejakość

– My, katecheci przychodzimy do młodych ludzi z całym grillem i walimy im takie mięcho, że oni tego nie łykają, mało tego – wymiotują tym, bo nie potrafią tego strawić – mówi ks. Przemysław Kawecki SDB. O „duszpasterskiej bylejakości”, katechezie w szkole i nudnych kazaniach z „Kawą” rozmawia Marta Brzezińska. 

Ks. Przemysław Kawecki SDB

Ks. Przemysław Kawecki SDB

W moim odczuciu kluczem do religijnego wychowania młodego człowieka jest relacja. Dlatego wydaje mi się, że katecheta nie może podchodzić do swojej pracy tak jak np. nauczyciel matematyki. Nauczyciel od matematyki czy fizyki wcale nie musi mieć dobrej relacji ze swoim uczniem, żeby być słuchanym. Nauka chemii, fizyki, historii przynosi szybko wymierne owoce. Młodzież wie, że musi się uczyć matematyki, bo będzie zdawać ją na maturze, co warunkuje pójście na studia, potem dobrą pracę, etc. Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Romowie to także ludzie

Postrzegamy ich często negatywnie, przez pryzmat stereotypów żebraka czy naciągacza. Jest to najbardziej dyskryminowana społeczność świata. Czy nasza nieufność i pogarda wobec nich jest grzechem – mówi w Małym Poradniku Grzesznika ks. Stanisław Opocki, krajowy duszpasterz Romów.

Ks. Stanisław Opocki

Ks. Stanisław Opocki

– Postrzeganie Romów, przez pryzmat żebraków czy naciągaczy jest negatywnym stereotypem. Nie powinniśmy temu ulegać. Ci, którzy żebrzą, a przyjeżdżają z Rumuni traktują, to jak pracę. Tam jest ogromna bieda. Oni za zarobione pieniądze u nas, wracają do domów w Rumunii aby żyć lepiej. To jest ich sposób na życie, bo mało kto przyjmie ich u nas do pracy. Gdyby nie byli w potrzebie, to przecież by nie żebrali. To nie jest przecież nic przyjemnego.

 

Nie można traktować ich całego narodu przez pryzmat pogardy i nieufności. A tak często jest i to jest Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Zmiana płci to zło?

– Problem moralny pojawia się wtedy, kiedy wokół osoby, która odczuwa potrzebę zmiany płci znajdują się doradcy, którzy przekonują ją do tej zmiany za wszelką cenę, mówiąc, że to jest dobre, że to pomoże, obiecując, że będzie szczęśliwa – mówi o. Jacek Norkowski, dominikanin, doktor nauk medycznych. Duchowny rozmawia z portalem Fronda.pl o problemie transeksualizmu. 

O. Jacek Norkowski

O. Jacek Norkowski

Problem transseksualizmu polega na tym, że dana osoba nie akceptuje swojego ciała, pojawiają się wręcz sformułowania, że „dusi się w swoim ciele”. Kobieta, której ciało ma wszystkie fizyczne cechy kobiecego, jest przekonana, że powinna być mężczyzną, mieć ciało męskie.

W swojej duszpasterskiej pracy spotkałem się z osobą, która przeżywała właśnie takie rozterki. Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Kiedy kibicowanie jest grzechem?

Na czym polega specyfika zachowania na stadionie, co oznacza zdobywanie barw przeciwnej drużyny, gdzie jest granica dla kibica? – w Małym Poradniku Grzesznika, mówi portalowi Fronda.pl ks. Jarosław Wąsowicz , salezjanin, organizator Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę. 

Ks. Jarosław Wąsowicz

Ks. Jarosław Wąsowicz

 – Od 1983 r. jestem kibicem Lechii Gdańsk, kiedy po raz pierwszy poszedłem na jej mecz. Aktywnie kibicowałem z wyjątkiem mojej formacji zakonnej. Emocje, wrażenia, doping, adrenalina, ciśnienie – to jest to, co przyciąga na stadion.

Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj

Katolik w kryzysie ekonomicznym

Krótka instrukcja kryzysu dla katolika, podczas gdy sen z powiek spędza szalejący kurs franka a nieubłaganie zbliża się termin spłacenia kolejnej raty. W kolejnej części Małego Poradnika Grzesznika Marta Brzezińska rozmawia z ekonomem Konferencji Episkopatu Polski, ks. Januszem Majdą. 

Ks. Janusz Majda

Ks. Janusz Majda

 

Fronda.pl: Czy dla katolika kryzys ekonomiczny i radzenie sobie z nim stanowi jakiś problem moralny? Wielu sen z powiek spędza szalejący kurs franka…

 

Ks. Janusz Majda*: Jeśli przychodzi kryzys ekonomiczny to dotyka on wszystkich, nie tylko katolików; tak więc wszyscy muszą sobie z nim radzić. Bez względu na okoliczności zawsze należy postępować uczciwie i sprawiedliwie, bo to są elementarne zasady ludzkiego współżycia, które przecież nie zależą od przekonań religijnych czy politycznych. W związku z tym, nie wydaje się, by katolicy byli tu w jakiejś innej sytuacji; łatwiejszej bądź trudniejszej.

Czytaj dalej

Podziel się na:
  • Śledzik
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • Digg
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Blip
  • Grono.net
  • Drukuj